Zadzwoń do nas

Dziś jest sobota 20 lipca 2024 imieniny: Czesław, Hieronim, Fryderyk
„Portret Rzecz Męska”

Muzeum Miejskie w Żywcu zaprasza na wystawę „Portret Rzecz Męska” ze zbiorów Bolesława Lewandowskiego i Muzeum Miejskiego w Żywcu. Na wystawie eksponowane są prace z różnych epok, w różnych stylach i technikach: dzieła malarskie (malarstwo olejne, akwarelowe), pastele, rysunki, grafiki (miedzioryty, akwaforty, drzeworyty, tektografie), miniatury.



 

Za każdą kolekcją stoi jakaś historia!

W encyklopediach tłumaczą, że kolekcjonerstwo to świadome gromadzenie przedmiotów o ustalonym zakresie merytorycznym, topograficznym lub chronologicznym w celu tworzenia zbiorów, wystaw i pokazów. Jednak prezentowana tu prywatna kolekcja portretu męskiego udostępniona przez Bolesława Lewandowskiego, wydaje się wymykać częściowo temu sztywnemu schematowi. Jej twórca nie daje się zamknąć w ograniczających ramach, bo wbrew pozorom sensem kolekcjonera nie jest zebranie wszystkich okazów. W tym przypadku zwycięża szalona potrzeba otaczania się przedmiotami pięknymi, będącymi namacalnym świadectwem dawnych epok, wobec których nasze istnienie jest tylko epizodem.

Niniejsza wystawa jest subiektywnym wyborem z szerokiego zbioru dzieł sztuki, rzemiosła artystycznego, sztuki ludowej, przedmiotów rzadkich i zadziwiających, które zgromadził w swym życiu nasz bohater. Udostępniona szerokiej publiczności kolekcja jest swoistą konstelacją – umownym znakiem na nieboskłonie ludzkiego życia, która z innej perspektywy traci na znaczeniu sama w sobie. Jednak jej odrębne obiekty zachowują nadal swoje ponadczasowe, historyczne znaczenie, co potwierdza ciężar gatunkowy każdego z nich.

Należy tu śmiało stwierdzić, że posiadanie kolekcji cechuje dżentelmena, z francuskiego gentilhomme rozumianego jako szlachcica i arystokratę – współcześnie zdecydowanie bardziej z ducha. Do tejże grupy można bezwzględnie zaliczyć twórcę prezentowanej kolekcji – wbrew wyobrażeniom wielu osób, które go poznały – człowieka wielu pasji, wiecznie poszukującego nowych wyzwań i doznań. Do tak pojmowanego stanu szlacheckiego na pewno nobilituje go stworzony heraklejskim wysiłkiem zbiór.

Trzeba podkreślić, że budowanie tej kolekcji wiązało się z wieloma wyrzeczeniami, ale jak argumentuje w jednym z wywiadów prasowych wybitny bielski antykwariusz, Leszek Wąs, to kapitał kulturowy jest właściwie ważniejszy niż czynnik ekonomiczny. Determinujący wydaje się być w tym szczególnym przypadku czynnik estetyczny napędzany nienasyceniem pięknem, będącym podstawową motywacją do wciąż ponawianych prób poznania i brania w posiadanie. W przypadku Bolesława Lewandowskiego mamy do czynienia z kapitałem kulturowym rozwijanym głównie poprzez formalne wykształcenie, samokształcenie i zainteresowania. Dla Bolesława Lewandowskiego na pewno najważniejsze w kształtowaniu osobowości kolekcjonera były lata studenckiej edukacji w Krakowie – Wyższym Seminarium Duchownym oraz na Uniwersytecie Jagiellońskim w zakresie historii sztuki.

Patrząc na tę kolekcję powstającą dekadami, powoli i żmudnie, trudno zaprzeczyć, że kolekcjonerstwo ma w sobie coś wciągającego i zniewalającego. To jest pasja, która czyni naszego bohatera o wiele bardziej interesującym od tych, którzy pasji nie mają. Dzięki niej wpisuje się w odwieczne tradycje kolekcjonerstwa na naszym terenie, zwłaszcza na Śląsku cieszyńskim, w poczet zacnych postaci „zarażonych” tą niepowtarzalną pasją. Pośród jego poprzedników jednym ciągiem, bez zająknięcia, wymieniamy ks. Leopolda Jana Szersznika (bibliofila, założyciela cieszyńskiego Muzeum w 1782 r. oraz fundatora tutejszej biblioteki w 1808 r.), Bruno Konczakowskiego (jego zbiory zasiliły wawelską zbrojownię i zbiory Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie oraz zbiory Muzeum w Cieszynie założonego przez wspomnianego wcześniej ks. Szersznika), Karola Prausa (twórcę Muzeum w Jasienicy przeniesionego następnie do skoczowskiego zamku, już nieistniejącego) czy też Edwarda Schnacka (kolekcjonera i kustosza bielskiego Muzeum w okresie międzywojennym).

Na zakończenie należy podkreślić, że Bolesław Lewandowski zasługuje nie tylko na miano wybornego kolekcjonera ale i mecenasa – co współcześnie należy do rzadkości. Dotychczas był donatorem eksponatów do muzeów w Bielsku-Białej, Cieszynie, Częstochowie, Kielcach, Piotrkowie Trybunalskim, Sandomierzu czy tutejszego, w Żywcu, gdzie ostatnio przekazał obraz Antoniego Krząstkiewicza. Był w swym życiu również darczyńcą Biblioteki Jagiellońskiej, a także klasztoru na Jasnej Górze. Teraz, prezentując swój zbiór na publicznej wystawie, w oczywisty sposób oddaje cząstkę siebie. Takie postępowanie można tłumaczyć głęboką świadomością ludzkiej przemijalności oraz przyrodzoną chęcią dzielenia się z kolejnymi pokoleniami, dzięki czemu nasz bohater wykuwa sobie motto Nie wszystek umrę!

                                                                                                                                                                  dr Grzegorz Madej

RF


 


BIP Muzeum Żywieckiego
Narzędzia dostępności